<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	xmlns:georss="http://www.georss.org/georss" xmlns:geo="http://www.w3.org/2003/01/geo/wgs84_pos#" xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/"
	>

<channel>
	<title>Ryouji Saikoro Player Card</title>
	<atom:link href="http://ryoujisaikoro.wordpress.com/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://ryoujisaikoro.wordpress.com</link>
	<description>www.narutoundenround.i-forum.pl</description>
	<lastBuildDate>Sun, 09 May 2010 17:38:28 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.com/</generator>
<cloud domain='ryoujisaikoro.wordpress.com' port='80' path='/?rsscloud=notify' registerProcedure='' protocol='http-post' />
<image>
		<url>http://s2.wp.com/i/buttonw-com.png</url>
		<title>Ryouji Saikoro Player Card</title>
		<link>http://ryoujisaikoro.wordpress.com</link>
	</image>
	<atom:link rel="search" type="application/opensearchdescription+xml" href="http://ryoujisaikoro.wordpress.com/osd.xml" title="Ryouji Saikoro Player Card" />
	<atom:link rel='hub' href='http://ryoujisaikoro.wordpress.com/?pushpress=hub'/>
		<item>
		<title>Jak wszystko się zaczęło?</title>
		<link>http://ryoujisaikoro.wordpress.com/2010/05/08/jak-wszystko-sie-zaczelo/</link>
		<comments>http://ryoujisaikoro.wordpress.com/2010/05/08/jak-wszystko-sie-zaczelo/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 08 May 2010 22:40:36 +0000</pubDate>
		<dc:creator>ryoujisaikoro</dc:creator>
				<category><![CDATA[Historia Ryoujiego]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://ryoujisaikoro.wordpress.com/?p=37</guid>
		<description><![CDATA[Co dzieje się z ludzkimi uczuciami? Gdzie gromadzą się emocje, które zostały zduszone i wyrzucone z ludzkiej duszy? A co powiecie na to, jeżeli są one w stanie połączyć się i przyjąć astralną formę, która nabierając powoli na sile w pewnym momencie staje się pewnego rodzaju fizycznym bytem? Każdy człowiek pragnie zmian w swym życiu. [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=ryoujisaikoro.wordpress.com&amp;blog=1285867&amp;post=37&amp;subd=ryoujisaikoro&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Co dzieje się z ludzkimi uczuciami? Gdzie gromadzą się emocje, które zostały zduszone i wyrzucone z ludzkiej duszy? A co powiecie na to, jeżeli są one w stanie połączyć się i przyjąć astralną formę, która nabierając powoli na sile w pewnym momencie staje się pewnego rodzaju fizycznym bytem? Każdy człowiek pragnie zmian w swym życiu. Jedni chcą ich bardziej, drudzy zaś, mniej. Jednak ci pierwsi, posuwają się w swych czynach czasami za daleko – poświęcając swoje człowieczeństwo dla osiągnięcia celu. Takim negatywnym emocjom zawdzięcza też swoje narodziny Senkenteki. Demon transcendencji. Na początku było to tylko małe, słabe stworzenie, o którego istnieniu nikt nie wiedział. Ludzie walczyli, cały kontynent ogarnęły wojny, a świat nigdy nie był miejscem wiecznego pokoju. Dzięki takim wydarzeniom, powoli od najdawniejszych czasów, nabierał na sile aż w końcu ujawniły się jego specjalne zdolności, które pozwoliły mu stać się silniejszym. Przede wszystkim, jak samo jego imię Senkenteki (transcendentny) wskazuje, wykazywał on specjalne zdolności do zmiany swych kształtów. Nabierał cechy istot, które pochłaniał, przechodząc liczne mutacje, będąc zlepkiem wszystkich bytów. Nadszedł czas, kiedy demon wykształcił zdolność racjonalnego myślenia. Wtedy zaczął sam wybierać jakie istoty powinien zjadać by zyskiwać jak największe profity ze swoich posiłków. Na początku były to niektóre zwierzęta, później w skład jego łańcucha pokarmowego zaczęli wchodzić ludzie. Taki wybór pokarmu, zaczął nadawać chimerze humanoidalne kształty.</p>
<p>Ludzie z biegiem czasu coraz częściej zaczęli mówić o przedziwnym stworzeniu atakującym z zaskoczenia. Nikt nie wiedział czy to zwierze, czy człowiek. Coraz bardziej zaczęto się nim interesować, niektórzy próbowali na niego polować. Kiedy zaczęły się tworzyć pierwsze wioski Shinobi, pewna ich grupa (Shinobi) postanowiła upolować dziwne stworzenie, które w tych czasach atakowało ludzi tego obszaru. Dużo czasu zajęły im poszukiwania demona. W doskonały sposób się maskował, a jego zmysły łączące cechy wszystkich zwierząt, czyniły go praktycznie nieuchwytnym. Gdy doszło do konfrontacji, zaczęła się rzeź, prawie cała grupa zginęła w ogromnych męczarniach oraz w niesamowicie brutalny sposób z wyjątkiem jednego osobnika, który powrócił żywy do wioski. Był on w szoku nie mogąc dojść do siebie przez ponad dwa miesiące. Jak tylko odzyskał świadomość z trudem zdał sprawozdanie z tego co widział. To czego dowiedzieli się wtedy ludzie o Senkentekim wzbudziło wielką panikę. Shinobi powiedział, że jak tylko napotkali dziwaczne stworzenie, wszystkich ogarnęły negatywne emocje, widzieli obrazy z przeszłości, przepełnione bólem, krwią i tragicznymi przeżyciami. Tak jakby myśli wszystkich żyjących do tej pory cierpiących ludzi wpłynęły do ich głów. Wtedy wszyscy zdali obie sprawę, że istota ta ma już ponad tysiąc lat i nie jest czymś co ludzki umysł mógłby ogarnąć. Nadali mu imię Saikoro (nie wiedząc o jego prawdziwym imieniu). Sai oznaczało „syn” a Koro „czas”, a sam zlepek słów Saikoro oznaczał „śmierć”. Przez długi okres czasu, próbowano go zabić, jednak trudy ludzkie spełzły na niczym, w końcu zaczęto szukać innych metod niż ataki fizyczne, ale i to nie przynosiło skutków.</p>
<p>Senkenteki, jako istota powstała z ludzkiej nienawiści, bólu, cierpienia, nienawidził ludzkości. Rządziła nim chęć zabijania, stawania się coraz silniejszym. Nienawidził pozytywnych emocji i prawych uczynków a jeżeli był ich świadkiem wpadał w furię masakrując ofiarę. Wyznawał wyższość zła nad dobrem i chciał zniszczyć wszystko co nie prowadzi do chaosu. Znaleźli się i fanatycy, którzy zaczęli wyznawać jego poglądy. W taki też sposób narodziła się wiara w Jashin. Słowo Jashin oznacza „zły bóg”, a takim mianem fanatycy nazywali Senkentekiego, mało kto znał jego prawdzie imię a ci co je znali, bali się je wymawiać. Jednak powracając do historii. Senkenteki, pragnął za wszelką cenę udowodnić, że chaos jest jedyną wartością, starał się więc pokonać najwyższą ludzką wartość o niezmierzonej potędze – miłość. W jaki sposób mógł tego dokonać? Korzystając ze swoich demonicznych zdolności, przybrał formę przystojnego młodzieńca i zaczął podróżować po świecie. Z biegiem czasu, rozmowy o Saikoro ucichły, ze względu na to, że ludzie przestali znikać, a sam demon nie był już widywany. Senkenteki wierzył, że jeżeli znajdzie wyjątkowo dobrą i prawą kobietę, a następnie sprawi, że zakocha się ona w nim, to uczucie miłości nie będzie w stanie wyplewić demonicznego zła i potomek będzie równie okrutny i bezwzględny jak ojciec. Oznaczało by to zwycięstwo wartości w której wierzył Senkenteki. Po przemierzeniu różnych zakątków świata, demon dotarł do Wioski Ukrytej Mgły, gdzie poznał kobietę o imieniu Naoko. Pochodziła ona z klanu Hitachiin. Naoko wydała się mu idealną kandydatką na matkę swego dziecka. Dziewczyna była medycznym shinobi, była wrażliwa i znana z tego, że jeszcze nigdy nikogo nie zabiła, mimo iż była Jouninem w wiosce Ukrytej Mgły. Miała niesamowity talent do medycznych jutsu, dlatego też miała pełne ręce roboty. Cechowała ją wyjątkowa troska o otaczających ją ludzi. Klan z którego pochodziła, był starym klanem Wioski Mgły. Jego więzy krwi umożliwiały zamianę wody w organizmie na chakrę. Ale to nie wszystko, członkowie klanu Hitachiin byli w stanie wyssać wodę poprzez dotyk z organizmów żywych. Obie te zdolności jednak wymagały wyjątkowego skupienia. Związek ten znajduje się wszędzie, tak więc Hitachiin byli bardzo cenieni ze względu na swoje wręcz niekończące się pokłady chakry.</p>
<p>Senkenteki jako, że nie był istotą ludzką a demonem wykorzystał parę zgrabnych sztuczek by uwieść dziewczynę. Doskonała gra mamiąca jej umysł połączona ze specjalnymi substancjami feromonopodobnymi, które był w stanie wytworzyć &#8211; poskutkowały. Dziewczyna zakochała się w Senkentekim. Jednak demon nie był głupi, wiedział, że uczucie to musi dojrzeć, dlatego też, pozostawał w ukryciu przez najbliższe lata, a gdy dziewczyna nabrała pewności założyli rodzinę. Z biegiem czasu, narodził się oczekiwany przez Senkentekiego potomek – chłopiec, któremu nadano imię Rashin. Senkenteki aktywnie obserwował poczynania chłopca, jednak ten nie wydawał się w ogóle zły, wręcz przeciwnie – mimo niemałego talentu do walki, tak jak swoja matka nie był w stanie patrzyć na cierpienie ani śmierć. Tak więc, gdy przyszedł jeden z egzaminów zaliczających Akademię Shinobi, polegający na zabiciu swojego przeciwnika, Rashin tchórzył i uciekł. To wprawiło Senkentekiego w furię, nie mogąc patrzeć na chłopaka, który symbolizował jego porażkę. Przybierając swoją prawdziwą postać zszokował wszystkich w wiosce, zabijając wielu Shinobi i robiąc ogromne zamieszanie postanowił go zabić. Nikt nie był w stanie przeciwstawić się niesamowitej potędze Saikoro. Jednak, stało się coś dziwnego, ponownie potwierdziło się, że miłość jest wstanie przezwyciężyć największe zlo. Senkenteki próbując zadać swojemu synowi ostateczny cios, trafił w Naoko, która zasłoniła swoje jedyne dziecko własnym ciałem. Jak nie trudno się domyślić, dziewczyn umarła, a co stało się z Senkentekim. To jest właśnie najdziwniejsze, demon zniknął a na ciele chłopaka pojawiła się czarna pieczęć, która przypominała półksiężyc, sam chłopak ocalał.</p>
<p>W wiosce wszyscy bardzo dobrze wiedzieli co się stało, dlatego też chłopakowi udzielili schronienia. Jego psychika po dramatycznym przeżyciu uległa zniekształceniu. Stał się mniej wrażliwy i nie przepadał za ludźmi. Izolował się od otoczenia, jednak z nieznajomych powodów nadal kontynuował swoją przygodę życiowa jako Shinobi. W wieku 10 lat ukończył akademię. Dostał przydział do grupy i z czasem wpływ ludzi, usilne przebywanie z nimi nakazane przez wioskę podczas misji, sprawiło, że Rashin zaczął dochodzić do siebie. Stał się bardziej rozmowny i zaczął się uśmiechać. W wieku 16 lat, zmienił swoje nazwisko na Saikoro. Chciał by jego nazwisko stało się nagrobkiem przeszłości, by przypominało mu o swojej matce oraz pozwalało iść do przodu. Ukrytym powodem było zaś to, że od tamtego dnia przestał być człowiekiem. Chłopak uważał, że pieczęć, która zdobiła jego plecy zabiła jego człowieczeństwo. W wieku 12 lat, zauważył, że jest w stanie przybrać formę stworzenia w jakie zamienił się jego ojciec. Dziwnej, ohydnej i straszliwej hybrydy, która wywoływała strach w nawet najtwardszych. Rashin wstydził się tej zdolności, dlatego też nikomu o niej nie powiedział oraz starał się z niej nie korzystać, wolał zginąć.</p>
<p>W wieku 22 lat, chłopak został bardzo szanowanym Jouninem w wiosce Kiri Gakure. Często wysyłano go na misje wysokiej rangi, w których sam musiał sobie radzić. Jego myślenie od przez 10 lat uległo dramatycznym zmianom. Mimo że nadal nie chciał pokazać nikomu swej prawdziwej postaci, zaczął wykorzystać ją w misjach skrytobójczych. Dlatego też cechował się niesamowitą wydajnością i skutecznością, przynosząc dumę wiosce. Używanie tej mocy sprawiło, że jego tatuaż na plecach zaczął się rozrastać, a razem z nim zło drzemiące w chłopaku. Jednak na tym etapie objawiało się ono jedynie na sposobie uśmiercania przeciwników. Zanim to nastąpiło, Rashin musiał im odpowiednią ilość bólu, która uznał za satysfakcjonującą. Nienawidził zabijać od razu.</p>
<p>Przez długi okres czasu jego życie płynęło w sposób monotonny, liniowy. Kończąc misję zaczynał następną. Jednak stan ten w końcu został przerwany. Jak? Rashin był dobrze znaną w wiosce osobą, bez wątpienia nie był samotnikiem. Miał również przyjaciół, a wśród nich była osoba, na której najbardziej mu zależało. Była to Fureya Shirasu, dawna kompanka z czasów, kiedy to Rashin był jeszcze Geninem grupy 17 w Kiri Gakure. Klan Shirasu, był jedynym klanem w wiosce specjalizującym się w Raitonach. Ich więzy krwi pozwalały im na zaplanowanie zmian strumienia pola magnetycznego wytwarzanego przez błyskawice, co powodowało, że ich Raitony miały zaplanowany tor ruchu i z łatwością zakręcały w najmniej oczekiwanym przez przeciwnika momencie. Porażająca siła tych zdolności połączona z żywiołem Suiton w którym specjalizował Rashin sprawiała iż byli całkiem zabójczym duetem. Los chciał, że Rashin i Fureya zakochali się w sobie i założyli rodzinę. Jednak nigdy nie uczęszczali razem na misje, Rada Wioski niezbyt przychylnie patrzyła na związki Shinobi. Zbędne uczucia mogłyby zaważyć na sukcesie misji.</p>
<p>Fureyia i Rashin, jak już wcześniej było wspomniane, wzięli ślub i założyli rodzinę. Fureyia, zgodziła się przyjąć nazwisko chłopaka, tak więc od tej pory nazywała się Saikoro. Życie Rashina zaczęło się układać, jednak nie mógł on zapomnieć o niezrozumiałych wydarzeniach z przeszłości. Kontynuował życie jako Shinobi i coraz częściej korzystał ze swoich nadprzyrodzonych zdolności jednak utrzymując je w ukryciu przed wszystkimi z wioski. Powodowało to ciągły rozrost pieczęci na jego plecach, która w pewnym stadium zaczęła sięgać już ponad połowy ciała chłopaka. Jednak ten uznawał, że to symbolizuje wzrost jego zdolności i siły, nie było to dla niego niczym niepokojącym. Nie umiał się niestety sam ocenić, zanim spostrzegł, jego charakter uległ ogromnej zmianie, stał się zimny, bezwzględny i chciwy walki. Zaczęło wzbudzać to niepokój Fureyi, która w tym czasie była w ciąży. Jako że, znała Rashina doskonale, nie była wstanie zrozumieć co wpływa na męża. Pewnej nocy, kiedy jej ukochany spał, zobaczyła rozrośniętą pieczęć. W wielkim zaniepokojeniu udała się do Rady Wioski informując o tym co zauważyła, mając nadzieje, że wioska pomoże Rashinowi. Nie chciała by historia zatoczyła krąg.</p>
<p>Wioska bacznie obserwowała poczynania Rashina. Od tej pory nie mógł sam wykonywać misji. Zawsze przydzielano mu kogoś, kto miałby go obserwować i potajemnie zdawać raport z jego działań. Rashinowi bardzo się to nie spodobało, już na pierwszej misji pożarł swojego towarzysza, który miał pomagać w wypełnieniu mu misji. Wracając, powiedział, że ten zginął w akcji. Wioska nabrała więcej podejrzeń co do poczynań chłopaka, ale nie miała, żadnych dowodów. Rashin zaczął coraz rzadziej pojawiać się w domu rodzinnym, a kiedy się pojawiał wpadał w kłótnię z Fureyą. Jednak resztki uczuć jakimi darzył dziewczynę nie pozwalały mu jej tknąć. Na kolejną misję, Rada Wioski tym razem postanowiła przypiąć Rashinowi „ogon” – potężnego Shinobi który zasłużył się już nie raz podczas wielu wojen i niesamowicie trudnych misji. Był to niejaki Kinnosuke Ichigawa. Niektórzy mówili, że był w stanie używać wszystkich żywiołów chakry co było nie lada sztuką. Kinnosuke śledził poczynania Rashina podczas misji. Szybko zorientował się, że Rashin jest już bardziej dziką bestią niż człowiekiem, oraz to, że jest w stanie do metamorfozy. Szybko wracając do wioski, zdał raport tego co widział. Decyzja została podjęta bezzwłocznie, jak tylko Rashin wróci do wioski, będzie musiał zginąć razem z dzieckiem, które nosi w sobie Fureyia. Jednak sama nie została o niczym poinformowana.</p>
<p>Był to bardzo pochmurny i chłodny dzień. Rashin szedł powoli wśród drzew wracając ze swojej misji. Był to wysoki 24 letni młodzieniec, o średniej długości granatowo-srebrzystych włosach, charakterystycznie wystrzępionych i dziwacznie odstających. Jego oczy miały błękitny kolor, a twarz sprawiała wrażenie jak by był o 5 lat młodszy. Nosił charakterystyczny szal, białego koloru, który zakrywał po części jego usta i był na tyle długi, że prawie sięgał ziemi. Łagodnie powiewał na wietrze. Na lewej nodze zaczepiony był bandaż do, którego poprzyczepiane były kunie. Wskazywało to na to, że Ranshin jest leworęczny. Na plecach wisiał ogromny czakram, którego środek wypełniały najróżniejsze kształty i wzory. Ostrze zaś było idealnie płaskie i okrągłe.<br />
-Już blisko… &#8211; stwierdził Rashin widząc, że teren pokrywa się coraz bardziej mgłą. Po chwili doszedł do wielkiego jeziora, które wydawało się nie mieć końca. Była to jednak iluzja, za którą kryła się Wioska Ukrytej Mgły. W rzeczywistości, na środku ogromnego jeziora, znajdowała się wyspa gdzie leżała Wioska. Rashin przystanął na chwilkę, patrząc w przestrzeń. Zamknął oczy i wykonał krok do przodu w kierunku tafli wody. Dało się słyszeć świst. Ku Rashinowi został rzucony kunai, który został zgrabnie przez niego złapany. W jednej chwili chłopak odrzucił go w przestrzeń, jak by w coś celował. Nagle z ziemi wyskoczyły ręce łapiące Rashina za nogi i unieruchamiające go, w tej samej chwili z wody wyleciał z dużą szybkością shinobi trzymający katanę. Ubrany był w szary strój i maskę zakrywającą jego twarz. Na jego czole widniał protektor Kiri Gakure. Rashin z niesamowitą szybkością wykonał pieczęci.<br />
- Doton: Kabe no Kokan! – krzyknął Rashin a ziemia znajdująca się pod jego nogami przesunęła się przed jego twarz, tworząc wysoką na 4 metry i grubą na 2 metry ścianę ziemi. Tym samym też Rashin został uwolniony, a pod nim ujawnił się Shinobi, który się ukrywał.<br />
Wyglądał praktycznie identycznie jak jego kompan. Od razu rzucił się w kierunku Rashina wyprowadzając serię ataków z pięści, które bez problemu zostały zablokowane, następnie wykonał kopnięcie, przed którym Rashin się uchylił i uderzył przeciwnika ciosem w podbródek wybijając go w powietrze. Młodzieniec wyskoczył w powietrze wykonując kolejne pieczęcie. Jednak Shinobi z kataną w tym momencie przeskoczył wysoką ścianę rzucając w Rashina ogromnym shurikenem, ale ten został odbity czakramem, który Rashin miał na plecach. Charkam odbił się od shurikena, zmieniając tor lotu. Rashin spadł na ziemie, czakram odbił się od pobliskiego kamienia wracając w stronę właściciela. Shinobi z kataną w tym momencie podbiegł do Rashina i wykonał cięcie, niestety jego miecz został wybity z rąk. Rashin odskakując do tyłu, wpuścił na swoje miejsce przeciwnika, którego atak został udaremniony poprzez wracający czarkam, który następnie wbił się w ziemie. Katana odleciała na 3 metry w bok i spadła pod drzewo. W tym momencie, dało się usłyszeć głos dobywający się z oddali.<br />
- Katon: Jigoku no Kokyu – przeciwnik, który wtedy został wybity w powietrze wrócił do akcji usiłując trafić Rashina z zaskoczenia za pomocą swojego Jutsu. Katon ten, miał kształt 4 języków ognia, które wykonywały chaotyczne ruchy tworzące jeden strumień. Atak ten był trudny do uniknięcia, ponieważ mimo ewentualnego uniku głównego strumienia, jedna z jego części, mogła zmienić tor i trafić przeciwnika. Rashin odpowiedział swoją techniką.<br />
- Suiton: Mizu no Uzumaki – dookoła Rashina pojawiła się woda, która zaczęła wykonywać silne ruchy rotacyjne. Dało się słyszeć syk parującej wody i gaszonego ognia. Gdy tylko ściana z wirującej wody zaczęła się wolniej obracać, do środka wrócił Shinobi z kataną wyprowadzając frontalny atak. Jednak ten został szybko odparowany ciosem w brzuch. Ku zdziwieniu Rashina osobnik rozpłynął się.<br />
- Mizu Bunshin… &#8211; powiedział pod nosem z poirytowaniem<br />
Nagle z ziemi wyskoczył kolejny shinobi z kataną, starając się ciąć Ranshina. Jednak i ten okazał się wodnym kolonem i został zniszczony. W jednym momencie Ranshin podskoczył a idealnie pod jego nogami przeleciał znowu duży shuriken. Wykorzystując to, że Rashin jest w powietrzu przeciwnik podjął kolejny ruch i wyłonił się z mgły wykonując cięcie kataną, ta została zablokowana przez kunai. Shinobi skrzyżowali bronie lecz po chwili Rashin odskoczył do tyłu, gdyż w miejscu gdzie stał z ziemi wyskoczył drugi shinobi wykonując dziwne Justsu, które zamieniało jego dłoń w ziemiste wiertło, niestety wszystko było doskonale zaplanowane, dwaj shinobi zmusili Rashina do cofnięcia się podczas, gdy kolejny Shinobi z kataną (tym razem na plecach) unieruchomił młodzieńca łapiąc go od tyłu i wykonując dźwignię. To dało czas na kolejną szarżę i tym razem wykończenie swego przeciwnika. Ale w tej chwili stało się coś, co przeszkodziło obojgu przeciwnikom, dopięcie swojego celu. Rashin zmienił formę, zamieniając się w ohydną, pokraczną i przerażającą bestię. Z jego pleców wyskoczyły długie na ponad metr kolce niszcząc łapiącego go Bunshina, a sam Rashin zablokował atak katany łapiąc jej ostrze w rękę. Wrogi Shinobi puścił swój miecz i szybko cofnął się do tyłu stojąc obok swojego kompana naprzeciwko potwora.<br />
- W końcu się pokazałeś… myślałem, że będziemy się tak bezsensownie szarpać do końca dnia… &#8211; powiedział jeden z Shinobi<br />
- Nędzni ludzie… czy wy naprawdę myślicie, że jesteście w stanie mnie zranić kiedy jestem w tej formie? – przemówił zniekształcony, gruby i pełen nienawiści głos<br />
- Jesteś zagrożeniem dla całej wioski, zostaniesz tutaj wyeliminowany. Nie wiem jak mogłeś coś takiego zrobić Fureyi… Rashin – powiedział zdenerwowany jeden z Shinobi zdejmując maskę, okazał się nim być młodzieniec, którego Rashin dobrze znał, jego dawny kompan z drużyny Kinnosuke Ichigawa<br />
- Rashin? Hahaha… &#8211; zakpił złowieszczo potwór cały się przy tym śliniąc i uderzając ogonem o ziemię, wywołując tym samym małe drgania podłoża. W formie tej był większy o jakieś pół metra niż wcześniej, mimo iż jego kończyny zrobiły się cieńsze – Rashin umarł… teraz jestem ja, Senkenteki… jego wścibska, matka zapieczętowała mnie w jego ciele… dziwka… ale dzięki pomocy Rashina, który czerpał z przeklętej mocy, pozwolił mi przejąć kontrole nad swym ciałem… &#8211; wyjaśnił, w jego głosie słychać było pogardę dla ludzi z którymi rozmawia, sprawiał wrażenie, jak by się niecierpliwił… prawdopodobnie na rozlew krwi.<br />
- A więc to wszystko twoja wina… &#8211; powiedział cicho, zaciskając silno dłoń, jego twarz przybrała groźny wyraz. Wiadomość o niewinności przyjaciela, oraz jego śmierci była jednocześnie ulgą i przyczyną cierpienia. – Nie wybaczę… NIE WYBACZĘ CI! – krzyknął a następnie ruszył do przodu rzucając swoją katanę w powietrze. Zaczął szybko wiązać pieczęcie póki miecz jeszcze znajdował się nad ziemią, następnie krzyknął:<br />
- Katon: Mari no Kanetsu – a z jego ust wydobył się ogromny ognisty pocisk, którego temperatura była tak wielka, że cała mgła dookoła opadła, niektóre drzewa zapaliły się, mimo iż kula nie dotknęła ich. Miecz spadł a Kinnosuke łapiąc go ruszył w miejsce gdzie powinien stać przeciwnik.<br />
- Żałosne… &#8211; powiedział Senkenteki i odpowiedział na atak Kinnosuke swoją serią pieczęci – Suiton: Sewaninaru &#8211; woda z jeziora uniosła się zasłaniając grubą tarczą Senkentekiego, wszędzie w powietrzu unosiła się para wodna, ciężko było coś zobaczyć. Z oparów gazu wyłonił się Kinnosuke, wykorzystując „zasłonę gazową” usiłował ciąć przeciwnika, licząc na jego osłabioną percepcję. Jednak Senkenteki nie ruszył się z miejsca, stał z założonymi na siebie rękami. Nim znalazł się w odległości 2m od Senkentekiego musiał użyć miecza do obrony przed długim ogonem demona. Dało się słyszeć świst, taki sam jaki występuje przy zderzaniu się metalowych przedmiotów. Kinnosuke zaczął agresywnie atakować, próbując przebić się do przodu jednak każde jego cięcie było blokowane przez ogon. Shinobi przyśpieszył, ale to nic nie dało, nie był w stanie ruszyć się nawet o centymetr, siła z jaką Senkenteki blokował swym ogonem ciosy katany, była tak duża, że odrobinę odpychała przeciwnika do tyłu. Nagle nalazł lukę przedostając się do przodu, gdy tylko znalazł się wystarczająco blisko silne uderzenie ręki demona odrzuciło go na 3 metry do tyłu. Kinnosuke wypuścił miecz i przewrócił się.<br />
- Głupi robaku, nadal myślisz, że jesteś w stanie mi coś zrobić? Nie muszę się nawet ruszać, gdy z tobą walczę – skomentował Senkenteki znudzony i poirytowany<br />
Shinobi wstał i trzymał się za swoją klatkę piersiową. Został trafiony idealnie w splot słoneczny, cios był bardzo precyzyjnie wymierzony. Stał dysząc i patrząc się na bestię, milcząc.<br />
- Myślałem, że dostarczycie mi więcej zabawy… &#8211; powiedział Senkenteki, a następnie pojawił się z duża prędkością przy Kinnosuke uderzając pięścią. Shinobi w ostatniej chwili zablokował cios wymierzony w jego twarz, poczuł przy tym silny ból rąk w które został trafiony oraz cofnął się o metr, w tej też chwili został złapany za nogę, długim na ponad 3 metry ogonem demona, który zacisnął się na niej raniąc ją (był pokryty ostrzami). Shinobi został wyszarpnięty w powietrze, demon wyskoczył do góry a jego ręce zmieniły formę i pojawiły się na nich długie na 40cm pazury. Następny cios był wymierzony w żołądek chłopaka, widocznie demon nie chciał go od razu zabijać. Lecz nagle, stworzenie przestało się ruszać, oboje spadli na ziemię sparaliżowani. Z zarośli wyszedł Shinobi, który przed chwilą wyłączył się z walki. Cała jego ręka była zakrwawiona, dłoń ułożona była w dziwacznym kształcie, nie przypominającym żadnej ze znanych pieczęci. Szedł powoli, tak jakby starał się nie wykonywać gwałtownych ruchów. W drugiej ręce dzierżył kunai. Pazury demona schowały się, jego ciało zrobiło się obślizgłe, a na całości pojawiły się nieznanego rodzaju seledynowo-czarne tkanki. Shinobi podszedł do demona i schylił się, ten zaś nie mógł się nadal ruszyć. Wykonał zamach kunaiem i wycelował w głowę, by uśmiercić stworzenie. Ku jego zdziwieniu, kunai ledwo przebił skórę, wbijając się na niecały centymetr. W tym też momencie, Shinobi został porażony prądem, wytworzonym przez ciało stworzenia. To sprawiło, że na chwilę stracił równowagę i rozluźnił rękę. Dzięki temu Senkenteki wstał, rozwścieczony.<br />
- Jak śmiesz! – huknął uderzając Shinobi’ego z kopniaka. Ten zablokował cios, ale został ponownie porażony prądem. Leżał na ziemi próbując się jak najszybciej z niej podnieść. Ciało stworzenia znowu zmieniło kształty, na rekach pojawiły się ponownie pazury a jego źrenice zmieniły kształt. Kinnosuke w tym momencie wstał, próbując pomóc towarzyszowi ruszył do przodu atakując plecy stworzenia. Nagle cofnął się do tyłu, gdyż z pleców bestii wyskoczyły kolce, kontrujące jego szarżę. Demon stawał się coraz mniej widoczny. Kinnosuke zawiązał pieczęci.<br />
- Doton: Keimusho &#8211; demon zniknął, a w miejscu gdzie stał ułamek sekundy temu, pojawiła się skalna kopuła, stanowiąca szczelne więzienie. Wtedy Shinobi złożył kolejne pieczęci i położył ręce na ziemi. Ziemia znajdująca pod skalną kopułą zamieniła się w skalne kolce, które wypełniły ją od środka, a część z nich przebiła warstwę skalną, wydostając się na zewnątrz. Drugi Shinobi wstał i podszedł powoli do Kinnosuke.<br />
- To koniec? &#8211; zapytał się dysząc<br />
- Nie miał prawa tego przeżyć… – odpowiedział<br />
Shinobi stali jeszcze przez chwilę czekając, lecz nic się nie działo. W końcu postanowili wracać i zdać raport, że demon został zabity. Gdy tylko się odwrócili, kompan Kinnosuke został trafiony w kręgosłup przez Senkentekiego. Shinobi nagle jakby opadł z sił i został złapany prawą ręką demona za kark. Kinnosuke wtedy usiłując go ratować wykonał cięcie kataną przebijając klatkę piersiową stworzenia. W skutek tego, prąd jakim jeszcze wtedy był naładowany demon sparaliżował również i jego. Kinnosuke przewrócił się. Senkenteki ignorując jego działania, skupił się na drugim Shinobim. Jak drewnianą bezwładną kukłę -szybko przyciągnął go do swojej twarzy. Nagle ten się ocknął próbując się bronić, lecz było już za późno. Długie i ostre zęby stworzenia wbiły się w jego szyję rozrywając ją. Shinobi jeszcze kontaktował, wił się, krzyczał, krew zalała całą dolną część jego ciała, zaczął się dusić i krztusić. Senkenteki wyraźnie rozbawiony całą sytuacją złapał go za żołądek, zacisnął mocno dłoń wbijając w niego swe pazury, wyrwał płat mięsa a razem z nim kawałek jelit i narządów. Shinobi nie wytrzymał i szybko oraz efektywnie wyzionął ducha.<br />
- Nienawidzę tego robić… ten sposób zabijania jest zbyt szybki… &#8211; żachnął się demon, łapiąc kolejny soczysty kęs martwego ludzkiego ciała. Kinnosuke również się ocknął. Cała ta akcja, trwała około 7 sekund. Rany Senkentekiego, zaczęły się regenerować.<br />
- Jest w stanie leczyć się dzięki spożywaniu mięsa swych ofiar i piciu krwi? – dopiero wtedy dotarła do niego różnica sił &#8211; Idate… przepraszam… mnie też przyjdzie tu zginąć – pomyślał zrezygnowany i zmęczony, z trudem dźwignął się na nogi, lecz uderzony przez ogon demona w twarz znowu się przewrócił. Odleciał na 2 metry a jego twarz została przecięta ostrzami jakie stworzenie miało na swoim długim ogonie. Z rany sączyła się krew. Shinobi leżał bezradnie patrząc jak jego kompan zostaje pożerany przez bestię. Jego ciało zmieniło kolor na czerwony na wskutek krwi wylewającej się z dziur i ran szarpanych po ugryzieniach na całym ciele. Następnie demon przestał jeść, odwrócił się w stronę Kinnosuke i zaczął powoli iść. Shinobi zaczął wiązać pieczęci, co sprawiło, że demon przyspieszył, pojawiając się przy nim uderzył go pozostałościami ciała jego martwego towarzysza, przeszkadzając mu dokończenie techniki. Pazury stworzenia zmieniły kształt, były teraz bardziej cienkie, struktura ciała również się zmieniła, dało się tu doszukać najróżniejsze elementy zwierzęce. Jednak mimo zmiany, kolce na plecach demona nadal zostały. (normalnie jest to zdolność formy defensywnej, jednak 1 zdolność może łączyć się z innymi formami). Z pazurów stworzenia, zaczęła się sączyć dziwna ciecz. Shinobi leżał znowu na ziemi, będąc popchnięty uderzeniem zwłok. Demon wyjął ze swoich pleców jeden długi kolec i zanim Kinnosuke zdążył wstać, ten przybił jego rękę do ziemi. Następnie wyjął drugi, a następnie trzeci i czwarty, całkowicie unieruchamiając przeciwnika. Wszystkie te kolce, wbite były w punkty nie zagrażające życiu ofiary. Senkenteki, wbił swoje pazury w żołądek przeciwnika.<br />
- To twój koniec nędzna istoto… trucizna, którą wprowadziłem do twojego organizmu potęguje ból, który otrzymujesz… oto kara za przeciwstawianie się mi… &#8211; mówił spokojnie, gardząc przeciwnikiem<br />
Kinnosuke próbował się jeszcze przez chwile bronić, lecz po chwili jego twarz przybrała bezradny wyraz a na jego twarzy pojawił się grymas bólu. Senkenteki złapał za jeden z grubych kolców, który tkwił w prawej ręce Shinobi a następnie przeciągnął go z całej siły do strony wewnętrznej ręki ofiary. Kolec tkwiący w ręce rozerwał tkanki uszkadzając przy tym jednocześnie kości. Kinnosuke zaczął potwornie krzyczeć.<br />
- Krzycz! Krzycz! – delektował się demon, po o czym przybliżył się do twarzy ofiary i polizał ją swoim długim językiem – Zastanawiam się… jak będziesz smakował… nie mogę się już doczekać by cię skosztować… &#8211; dodał szaleńczym głosem, w którym dało się słyszeć niesamowitą rozkosz i radość, Kinnosuke wił się jak szalony, wrzeszcząc, dławiąc się i krztusząc, jednocześnie przy tym powiększając rany przy pozostałych kolcach.<br />
- Zabij mnie! Błagam! – krzyczał<br />
Demon jednak nie był wciąż usatysfakcjonowany, chciał więcej. Zerwał z przeciwnika kamizelkę odkrywając klatkę piersiową. Przyłożył do niej pazur, który delikatnie wbił się pod naskórek, coraz głębiej i głębiej, aż w końcu zaczął się przesuwać w dół klatki piersiowej, tnąc ją. Gdy pazur dotarł do dziury zrobionej po wprowadzeniu trucizny, ręka stworzenia zanurzyła się we wnętrznościach chłopaka, chwyciła je i wyrwała na zewnątrz w gwałtowny sposób. Kinnosuke już tego nie wytrzymał, stracił przytomność, a chwilę po tym umarł. Senkenteki wpadł w furię, klnąc i niszcząc zwłoki. Tak czy inaczej… było już po walce. Gdy demon się uspokoił zmienił postać na ludzką. Wiedział, że we Wiosce Ukrytej Mgły wszyscy wiedzą o jego tożsamości i nie ma sensu tam wracać, tym bardziej, że niedawno odzyskał ciało. Odszedł…</p>
<p>Co się stało z Fureyą? Wioska chciała zabić dziecko, które miała już niedługo urodzić. Do niej dotarło tylko, że Wioska postanowiła zabić jej męża zamiast mu pomóc. Wierzyła, że jest dla niego ratunek. Nigdy go już więcej nie spotkała, sama jednak postanowiła uciec, ratując dziecko. Tak też się stało. Została przyjęta w Wiosce Ukrytej Stali, w Kraju Szczytów. Tam też zamieszkała i urodziła syna o imieniu Ryouji, który jak się szybko okazało odziedziczył takie same zdolności jak ojciec, nie zyskując nic po matce. Stało się tak, gdyż zdolności, które zostały mu dane, pochodzą od czegoś niezrozumiałego nawet samej naturze, czegoś z czym nie mogła ona wygrać. Fureya nie żałowała, postanowiła zrobić wszystko, by jej syn został zaakceptowany i mógł prowadzić normalne życie.</p>
<br />  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/ryoujisaikoro.wordpress.com/37/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/ryoujisaikoro.wordpress.com/37/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/ryoujisaikoro.wordpress.com/37/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/ryoujisaikoro.wordpress.com/37/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/ryoujisaikoro.wordpress.com/37/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/ryoujisaikoro.wordpress.com/37/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/ryoujisaikoro.wordpress.com/37/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/ryoujisaikoro.wordpress.com/37/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/ryoujisaikoro.wordpress.com/37/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/ryoujisaikoro.wordpress.com/37/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/ryoujisaikoro.wordpress.com/37/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/ryoujisaikoro.wordpress.com/37/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/ryoujisaikoro.wordpress.com/37/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/ryoujisaikoro.wordpress.com/37/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=ryoujisaikoro.wordpress.com&amp;blog=1285867&amp;post=37&amp;subd=ryoujisaikoro&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://ryoujisaikoro.wordpress.com/2010/05/08/jak-wszystko-sie-zaczelo/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
	
		<media:content url="http://0.gravatar.com/avatar/2ed33be442afa869cda71b4dca6ba03a?s=96&#38;d=identicon&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">ryoujisaikoro</media:title>
		</media:content>
	</item>
	</channel>
</rss>
